Jazda bez trzymanki.

 Próbuje przyzwyczaić sie do ; nowej ja ; z Crhonem, odwiecznym bólem brzucha, z kłuciem w lewym boku, krwawieniami podczas załatwiania się, zaparciami i szukaniem sposobów na lżejsze wypróżnianie, rwanie stało się normą od której zaczynam dzień i zasypiam wykończona takim beznadziejnym stanem, a pomyśleć że tak już ma być, pytam sie siebie - dam radę, wytrzymam? Choroba ta jest w tej chwili największego zaognienia, moje nadżerki balasują na granicy w raz z owrzodzeniem, dieta obskurna, okrojona, pozbawiona wszelkiego dobra, ma na celu złagodzić objawy, niestey mam coraz większą swiadomosć że jest tylko gorzej i cieżej. Pojawił sie problem w postaci zapalenia dziąseł który przerodził sie w przetoki, nie muszę nikomu mówić i tłumaczyć jak sie w tedy człowiek czuje, jak boli a tutaj jeszcze jazda kibelkowa. Można sie załamać, kiedy czytam artykuł poswiecony Cronowi myśle sobie jak mozna z nią żyć normalni, cieszyć się życiem, posiadać choć nić pozytywnego nastawienia. Potrzebny psycholog, dietetyk, jeszcze depresji brakuje bym sie załamała. W czwartek czeka mnie zabieg wycięcia endometrium, co dziwne, nigdy żaden lekarz ginekolog nie zauważył że mam przerośnięte endometrium które powodowało zbytnią utratę krwi co było powodem do anemii. Więc nie ma na co czekac, trzeba kuć żelazo poki gorące, zrobić porządek, skoro nie byłam świadoma co mi jest a endometrioza w mojej głowie chyliła sie ku ekstrymalnemu bólowi brzucha, krotokami, omdleniami, o jakich móiwła moja kolezanka. U mnie to była zbyt duża utrata krwi i fakt że nigdy nie mogłam się zregenerowac do kolejnej miesiączki. Dopiero wiele reczy uświadomiła mi Maja Staśko która napisała fantastyczną ksiazkę poswięconą tejże chorobie która również skrywa wiele innych objawów. Po miesiacu od leżenia w szpiatlu w Łodzi czekałam za wynikami histopatologicznymi które zostały pobrane podczas badania kolonoskopi, markery, pety, czas oczekiwania spędzałam na spacerach, zrobiłam przy okazji kołnierz z włóczki na szydełku, zamalowałam całą malowanke, przeczytałam mnóstwo ksiazek, nadrobiłam filmoteke, wróciłam ostatecznie do pracy. A kiedy już wynik był i pojechałam po nie go, nie powiem że się nie bałam, stres czaił sie pod skórą, pytanie stare jak świat: ; a co będzie jak się okazę ;, to sie stanie. Na szczęście nic nie wykazały markery i pet, zabiegu nie doradzali, pragneli bym zapisała sie do poradni gastrologicznej i tutaj wystąpił absurd który powalił mnie z zaskoczenia nie mal na kolana. Po leczeniu szpitalnym, na CITO, wizyta u gastroenderologa wyszła na styczeń 2027r. a co z tabletkami które musiałam zarzywać? kto miał je wypisywać? NFZ potrafi rozbawić , nie ma co! Ciągle zastanawiam się na co idą nasze fundusze na ubezpieczenie? giną w czeluści ? widocznie tak. Znalazłam gastroenderologa w Koninie, mieście najblizej połozonym koło mojego miasta, powiecie i zapytacie: ; a co nie masz lekarza w Turku? ; ano nie ma, nie ma poradni gastroenderologicznej, gastrolog owszem by sie znalazł ale ja potrzebuję osobe która wie co robi. 

Komentarze

Popularne posty